- O jakże ja pana nienawidzę-
„— O, jakże ja pana nienawidzę!
— Zgoda... możesz mnie nienawidzić, ale mów!
— Wasza Królewska Mość! — zawołała naraz hrabina. — Proszę mu powiedzieć, że on mnie spala, unicestwia, zabija!
— Mów! — rozkazywał Gilbert.
Następnie dał znak królowi, iż może on zacząć zadawać pytania.
— A więc, hrabino... Czy ten, którego chciałaś uwięzić, i ten, którego uwięziono, to był doktor Gilbert
— Tak.
— Czy nie zaszła jakaś pomyłka lub nieporozumienie
— Nie... (
— A gdzie znajduje się owa szkatułka — zapytał król.
—Czy mogła dostać w jego rękach — powoli cedziła hrabina słowo za słowem.
Gilbert i król zamienili spojrzenia.
— Więc to pani zabrała mu ją — zapytał król.
— Kazałam mu ją odebrać...
— Opowiedz mi, jak to się stało! — zawołał Ludwik XVI zapominając, kim jest, i klękając obok hrabiny. — Kazałaś mu ją odebrać
— Tak.
— Gdzie ł w jaki sposób
— Dowiedziałam się, że Gilbert, który od szesnastu lat dwukrotnie przybywał do Francji, ma tu przybyć po raz trzeci. Tym razem, by tu na zawsze pozostać.
— Ale co z tą szkatułką — zapytał król.
— Dowiedziałam się przez szefa policji, pana de Crosnea, że Gilbert podczas któregoś ze swych pobytów we Francji nabył ziemię w okolicy VillersCotterets i że dzierżawca tyeh terenów cieszy się jego całkowitym zaufaniem. Byłam niemal pewna, że to u niego jest przechowywana ta szkatułka.“(8)
<<<< Cheyenne było już
| Człowiek z ranami też >>>>