Cheyenne było już

alveo |restauracje w gdańsku |kiepscy

„Cheyenne było już sporym miastem, stolicą terytorium Wyoming, a przede wszystkim jednym z początkowych etapów drogi wiodącej ku Czarnym Górom. Dlatego miasto szybko się rozwijało. Przybysz tkwił w miejscu i przyglądał się przechodniom, wozom ciągnionym przez woły, przez muły lub konie. Wozom nakrytym płótnem rozpiętym na półkolistych obręczach, które przeszły do historii Dzikiego Zachodu pod nazwą „okrętów prerii". Sam nigdy dotąd nie był na Dzikim Zachodzie, a to miasto, chociaż spore i rojne, pachniało już wonią dalekich przestrzeni (przynajmniej tak mu się wydało), budynki miały w swych kształtach i kolorycie coś z egzotyki.
Przybysz nie posiadał konia, jak zresztą wszyscy jego towarzysze z kolejowego wagonu. Ale on, w przeciwieństwie do wielu innych, nie miał pieniędzy na kupno wierzchowca. W kieszeni pozostało niewiele dolarów na opłacenie noclegu i niewybrednego posiłku. Ile jednak takich noclegów i posiłków trzeba będzie opłacić, zanim trafi się okazja opuszczenia Cheyenne w czyimś wozie, bo o miejscu w dyliżansie nawet nie marzył Już jadąc pociągiem zorientował się, że w Chicago naopowiadano mu wierutnych bajek o łatwości drogi na Zachód, o nielicznych śmiałkach wybierających się na awanturniczą wyprawę. Liczba .pasażerów pociągu zamiast maleć w miarę zbliżania się ku Zachodowi — wzrastała. Na malutkich stacyjkach tłumy wdzierały się do wnętrz wagonów, aż zrobiło się tak ciasno jak śledziom“(7)

<<<< Jeszcze do nocy w wozie | - O jakże ja pana nienawidzę- >>>>

Oferty pracy |sklep z odżywkami |Opera Mini 5