Jeszcze do nocy w wozie
„Jeszcze do nocy w wozie. Messerbeer (właściciel cyrku) prowadzi rozmowę krętymi ścieżkami, lecz czasem wśród metafor zatrąca o tematy konkretne. Czy ma jakąś misję do spełnienia — możliwe, obie walczące strony rozsyłały agentów. Mówi o osłach. — Jest to mądre stworzenie, Exzellenz, jedyne ze zwierząt domowych, które się nie przywiązuje do człowieka, i dlatego człowiek nazwał je głupim. W istocie jest tylko nieprzekupne. — Uśmiecha się, prosi o szczyptę tytoniu i na wpół do siebie zaczyna mówić o „dwóch punktach widzenia, z których można rozważać pojęcie obowiązku". Przerywa, odczekuje chwilę, po czym znów się uśmiecha — Wie pan, że Aleksandra nazywają Aniołem Pokoju Dla odróżnienia od Boga Wojny, który... który... — Zawiesza głos, napomyka o „oślim wierzgnięciu na wspak rzeczywistości" i orientuje się, że zabrnął na niebezpieczną pozycję; milknie. Nęci go jednak temat i w ciągu rozmowy wraca do niego kilkakrotnie. Pomijając rolę, jaką ma wypełnić, jest zaangażowany osobiście węszy tu „czystą postawę moralną" i to podnieca jego ciekawość. Miałby chęć gardzić. Przekonany, że w postawach moralnych kryje się głupota i pycha, chce je zdemaskować. Mówi o przyszłości przemieniającej dobro w zło i odwrotnie. Powinna to być argumentacja niemal współczesna; Messerbeer jest małym diabełkiem, który namawia do sojuszu in blanco z historią, z Wielką Niewiadomą, do podpisania zmodernizowanego cyrografu — i wykazuje nicość wartości etycznych poza udziałem w „nieznanym, rzeczywistym i koniecznym". A jednocześnie, jak każdy diabełek, czuje trwożliwy respekt dla idei bezinteresownej. Scena ta mogłaby ujawnić klucz pewnej sprzecz“(6)
<<<< centa Pierwszy zjawił
| Cheyenne było już >>>>