Zrzuciłem skafander i kombinezon
„Zrzuciłem skafander i kombinezon, wyłączyłem głośniki, pozostawiając łączność automatom i poszedłem do łazienki. Długo stałem pod strumieniem oczyszczającego gazu, rozmyślając
0prawdziwej, porządnej kąpieli w morzu. Potem nie ubierając się wróciłem do kabiny
1rozłożywszy fotel położyłem się na wznak. Nie pozostałem długo w tej pozycji. Dałbym wiele, żeby zobaczyć łóżka tych kosmaczy. Jakoś musieli przecież mościć się z tymi swoimi garbami. Chyba że spali na stojąco.
Wstałem i bezwiednie przyjrzałem sie dokładnie swoim rękom, nogom, sierści na brzuchu i tym idiotycznym paluszkom na piersi. Kogo właściwie miałem na to nabrać A może powinienem swoje przeobrażenie potraktować tylko jako zabawę W kabinach statku SAC nie ma luster. Kosmetyką zajmuje się aparatura korekcyjna i diagnostyczna. Ta działa bez zarzutu, jakby nigdy nic. Jej w każdym razie nie udało mi się oszukać, traktowała mnie niezmiennie jak człowieka Brakowało tylko tegc, żeby „nasi specjaliści", podczas kiedy ja bawiłem na Petty, opuścili stację na satelicie i wybrali się. dajmy na to, na biegun sąsiedniej galaktyki. Wówczas musiałbym, tak jak wyglądałem, lecieć na Ziemię. To naprawdę byłaby zabawa. Może akurat nie dla mnie, ale ponoć to nieładnie myśleć tylko osobie.“(13)